, bibułkowe kwiaty 

bibułkowe kwiaty

Kulturfield

Temat: Libri bolognesi ;-)
uccello napisała:

> ...to ja , w stroju krakowskim, , hojnie obwieszona koralami, w
> wieńcu z bibułkowego kwiecia, jedną parą rąk biorę się pod boki, a
w
> drugiej dzierżę filuternie bochen i trochę soli .


A wiesz, że wieś Zalipie słynie z malowanych w kwiaty chat? Ja
dopiero to odkryłam, bo do tej chwili był u mnie marzec;)

Źródło: forum.gazeta.pl/forum/w,16375,77777291,77777291,Libri_bolognesi_.html



Temat: Pochody pierwszomajowe...
Nigdy nie byłam. W podstawówce było założenie, że dzieci chodzą z rodzicami,
więc organizowanych wyjść nie było - robiliśmy tylko na zpt-ach wielkie,
bibułkowe kwiaty dla zakładu opiekuńczego, którym była fabryka kosmetyków
"Miraculum".
W liceum - był stan wojenny, w Krakowie nie było już pochodów, tylko wiece na
Rynku Głównym, na które teoretycznie mieliśmy iść, ale praktycznie jakoś nikt
tego nigdy nie organizował i nie sprawdzał. No a studia to już była druga połowa
lat 80, my wszyscy bardzo "anty", jak się jedna koleżanka przyznała, że co roku
chodzi z matką na wiec, patrzyliśmy na nią dziwnie.

Źródło: forum.gazeta.pl/forum/w,16256,52531797,52531797,Pochody_pierwszomajowe_.html


Temat: Prosze o ewentualna pomoc nt. wykonania kwiatów
a tu watek żaby
z sąsiedniego forum - są ciekawe linki na kwiaty z serwetek i bibułki.
Jak napisałaś o tych bibułkowych kwiatach, to mi się przypomniało, że właśnie
tam czytałam :)
forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=23390&w=30330298&v=2&s=0

Źródło: forum.gazeta.pl/forum/w,16475,38575874,38575874,Prosze_o_ewentualna_pomoc_nt_wykonania_kwiatow.html


Temat: 1 Maja
A ja chyba się załapałam jeszcze na jakiś pochód obowiązkowy w szkole... W sumie
niewiele z tego pamiętam, kazali nam zrobić takie wielkie czerwone bibułkowe
kwiaty na te parade. A ja byłam chora , jak je robiliśmy w szkole i wiem, że nie
miałam "kwiatka". Lepiej pamiętam tylko jeden pochód, który oglądałam ze swojego
balkonu jako dziecię w towarzystwie swojego starszego brata ciotecznego
niesłychanie przystojnego, który przyjechał z daleka z rodzicami w odwiedziny ))

Źródło: forum.gazeta.pl/forum/w,11899,12322879,12322879,1_Maja.html


Temat: Rosliny,kwiaty i inne zielsko II

Lipiec jest dla mnie najpiekniejszym miesiacem lata, czas salenstwa kwiatowego.
Czas cudownych kolorow, kwitnienia, dojrzewania.
Takie na przyklad nasturcje, rozsiewaja sie same, panosza sie po calym
ogrodzie, wlaza na inne kwiaty. Pozwalam im na to bo sa pieknym pomaranczowym
akcentem na tle niebieskich hortensji.
Verbena, moja imienniczka jest juz wyzsza odemnie, tworzy tlo dla karminowych
dalii i niebieskich ostrozek.
Rozowe kosmoski maja piekne bibulkowe kwiaty powiewajace na wietrze.
Jednodniowe lilie otwieraja sie rano aby wieczorem juz zwiednac.

Moglabym tak bez konca opowiadac ale kto mnie zrozumie? Tylko tacy zapalency-
ogrodnicy jak ja.
Dzis po deszczu poczulam pierwszy raz zapach jesieni, zapach wiedniecia,
zamierania. Jak szkoda ,ze tak szybko.
Źródło: forum.gazeta.pl/forum/w,12248,24385604,24385604,Rosliny_kwiaty_i_inne_zielsko_II.html


Temat: A może różyczki?
Dopiero dzis nadrabiam zaległości i oglądam - Wiktorio,do Naszej galerii wstaw
kwiaty, bo link ucieknie, a tam będą dłużej
Kiedyś w Żywcu będąc podziwiałam robienie bibułkowych cudów przez tamtejsze
panie,one z tego słyną,robią wianuszki do strojów krakowskich i polne kwiatki.
Przypomniało mi się jak wraz z moją Mamą robiłam ozdoby kwiatowe do
przedstawień szkolnych.
Nie podejrzewałam Cię,Wiktorio o taką zręczność,gratulacje
Źródło: forum.gazeta.pl/forum/w,23923,59485449,59485449,A_moze_rozyczki_.html


Temat: WYZNAĆ wszystkie winy...i przeprosić!
tofika napisała:
> ubiegalam o przyjecie na studia zaoczne przez szesc lat.,,,
> i za kazdym moim zlozeniem dokumentow. pojawial kolega z pracy z POP.. z
> namową, bym sie zapisała do komorki pracowniczej, a ja NIE!!!!!

To, gdzie Ty, Tofiko, pchasz się na wątek "skażonych"? Przecież Ty nie masz
żadnych win do wyznania. Twoje postępowanie kwalifikuje Cię przecież na
wątek "My, co systemowi się nie daliśmy". Może chociaż pomagałaś dzieciom robić
bibułkowe kwiaty na pochód pierwszomajowy?
Źródło: forum.gazeta.pl/forum/w,23923,56704498,56704498,WYZNAC_wszystkie_winy_i_przeprosic_.html


Temat: WYZNAĆ wszystkie winy...i przeprosić!
ebabu ,

-To, gdzie Ty, Tofiko, pchasz się na wątek "skażonych"? Przecież Ty nie masz
> żadnych win do wyznania. Twoje postępowanie kwalifikuje Cię przecież na
> wątek "My, co systemowi się nie daliśmy". Może chociaż pomagałaś dzieciom
robić
>
> bibułkowe kwiaty na pochód pierwszomajowy?
O EBABO...

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~ Dobrze, super ,ze ten watek tak troszke nas
rozgrzeszy..
Ebabo, a jesli konkurs recytatorski w VII kl PODST , WYGRALAM ""WARSZAWSKOJE
SZOSSE" RECYTUJAC"DLACZEGO TEN AKURAT?? OGROMNIE WIOLOZWROTKOWY WIERSZ, -DWIE
OPUSCILAM ,A JURII I TAK NIE KAPNELO.. ,
Z ZUCHAMI CHODZILAM NA CZYNY SPOLECZNE.. JESZCZE TROCHE I MI NAZBIERA..




-
Szczęście to nie tylko to, co los daje, ale i to, czego nie zabiera..."
Źródło: forum.gazeta.pl/forum/w,23923,56704498,56704498,WYZNAC_wszystkie_winy_i_przeprosic_.html


Temat: majowo urodzinowo:)

> tulipany były podobno pierwszymi kwiatami jakie dostałam
> od "faceta":)



Anna mi opowiadała, o dniu moich urodzin
podobno Binu był taki radosny (gdy się urodziłam)
pobiegł do ogrodu i wyrwał wszystkie kwitnące tulipany...:)
a potem pomaszerował na pochód...
Większości 1 maj kojarzy się z pochodami
pochody, tak
kiedyś to wszyscy świętowali moje urodziny:)
(tak mnie się wydawało)
bo maszerowali z czerwonymi bibułkowymi makami,
a ja zadowolona na ramionach Binia, niesiona,
machałam sobie ubranymi w białe kolanówki stopami,
bawiąc się kolorowymi wiatraczkami...
beztroska...:)


Źródło: forum.gazeta.pl/forum/w,16283,94747780,94747780,majowo_urodzinowo_.html


Temat: 1 Maja Swieto Ludzi Pracy
i bibułkowych kwiatów. Majowka. Bo z daleka te kwiaty wygladaly jak zywe.
Kwiaty z bibuł różnokolorowych.
W przedszkolu zima wskrzeszaliśmy dzięki przewspaniałej inwencji, inspiracji
naszych Pan Przedszkolanek wskrzeszaliśmy do zycia wielobarwne pęki w platkach
drobna ręką dziecka ściegu kwiatów
Stawiając je w wazonach lepionych z gliny z drobnymi swiecidelkami wlepianymi
jak mowila Pani, a nie wcisknymi koniecznie na sile i inne madrasci ktore tak
jakos przyplynaly na ololicznosc tego watku

W Przedszkolu PRL w Czestochowie:)))

Rekodzielnictwo, poprawna dykcja, poezja dla dzieci, zasianie i opieka nad
ogrodem przedszkolnym,
PRAWDZWY autobus z kierownica zamontowany na stale na betonowy cokole dziecinca
przedszkola w Czestochowie PRL.


Źródło: forum.gazeta.pl/forum/w,55,79066917,79066917,1_Maja_Swieto_Ludzi_Pracy.html


Temat: Grudziądz & Brodnica to miasta partnerskie.....
wiosna i już się pokazujemy. Dzisiaj w południe widziałam w mieście
dwa samochody, radosne, wystrojone w kolorowe, bibułkowe kwiaty.
I uśmiechnięci pasażerowie. Wiosna! A może to jechał soter?
Pozdrawiam, ładne zdjęcia zobaczyłam na f. Gratulacje.
Źródło: forum.gazeta.pl/forum/w,225,26702524,26702524,Grudziadz_Brodnica_to_miasta_partnerskie_.html


Temat: Osterreiten
Konne procesje wielkanocne na Śląsku

Zgodnie z sięgającą nawet kilkuset lat tradycją, w kilku wsiach ziemi raciborskiej oraz podgliwickiej Ostropie w wielkanocny poniedziałek przeszły konne procesje.

Ten zachowany tylko na Śląsku zwyczaj, związany z modlitwą o urodzaj i dobre plony ostatnio staje się także atrakcją turystyczną. Przyjeżdżają je zobaczyć nie tylko Polacy, ale także turyści z pobliskich Czech oraz Niemcy, spędzający święta u rodzin na Śląsku.

Tradycyjne konne procesje, nazywane też wielkanocnymi kawalkadami zachowały się głównie w zachodniej części woj. śląskiego - Raciborzu-Sudole, Bieńkowicach i Pietrowicach Wielkich, a także w Gliwicach-Ostropie. Uroczystości zaczynają się zwykle wczesnym popołudniem, po nabożeństwach w kościele.

Ponieważ spadła liczba rolników hodujących konie, w ostatnich latach do procesji dołączają też jeźdźcy z pobliskich ośrodków jeździeckich i stadnin, w sumie w objeździe pól uczestniczy co najmniej kilkadziesiąt osób. Poszczególne procesje nieco różnią się ceremoniałem. Łączą je m.in. insygnia wielkanocne, niesione przez jeźdźców: Paschał, figura Chrystusa Zmartwychwstałego i krzyż ze stułą.

W Ostropie uczestnicy prowadzonej przez tzw. śpiewoka procesji noszą czarne, skórzane kurtki, ozdobione wieńcami z borowiny, mirtu i bibułkowych kwiatów. Jak każe tradycja, po zakończeniu procesji rzucają nimi tak, by zawisły na krzyżu misyjnym. Celny rzut ma wróżyć rychły ożenek.

Pierwszy pisany dokument, który wspomina o procesji w Ostropie pochodzi z 1711 roku. Zwyczaj jest jednak starszy, gdyż odnotowano wówczas, że "odbywa się od niepamiętnych czasów". Podania ustne głoszą, że przywędrował prawdopodobnie w czasach kolonizacji z Bawarii. W Bieńkowicach na ziemi raciborskiej dowiedziono, że tradycja procesji sięga XIII wieku.

W Pietrowicach Wielkich procesję prowadził ksiądz w stroju liturgicznym. Przy dźwiękach dzwonów i orkiestry dętej jeźdźcy na paradnie przystrojonych koniach wyruszają spod kościoła parafialnego, kierując się do ponad 300-letniego pątniczego kościoła pw. św. Krzyża za wsią. Podczas nabożeństwa błagalnego przy polowym ołtarzu rolnicy proszą Zmartwychwstałego Jezusa o urodzaj.

Po nabożeństwie kawalkada objeżdża pola, które ksiądz święci. Na polnej drodze odbywa się również konny wyścig młodzieńców o pierwsze miejsce dla jeźdźca oraz tytuł najlepszego konia. Uczestnicy procesji śpiewają pieśni wielkanocne, pątnicze i maryjne. Cała trasa procesji ma około siedmiu kilometrów.

Zwyczaj konnych procesji najmniej Pietrowicach ma co najmniej 300 lat. Niegdyś brali w nich udział niemal wszyscy miejscowi gospodarze, a pochód zyskał miano "procesji stu koni". W ostatnich latach uczestników było zwykle mniej, ale w tym roku procesja znowu zasłużyła na swoje miano - wzięło w niej udział blisko 130 jeźdźców na koniach, którzy przyjechali do Pietrowic z całego województwa.

"Procesja konna odbywa się u nas od niepamiętnych lat, ludzie z całego regionu przyzwyczaili się już do tego. Dlatego oprócz koni naszych rolników, zasilają nas także inni jeźdźcy i turyści" - tłumaczył współorganizator procesji, Leonard Malcharczyk.

Według etnografów, śląskie konne procesje to ciekawy przykład żywej i ważnej dla miejscowej ludności tradycji, która przetrwała w niezmienionym kształcie. Niektórzy wywodzą jej początki od morawskiego zwyczaju "chodzenia za Bogiem" -wychodzenia z domu, aby spotkać się ze Zmartwychwstałym i zamanifestować swoją radość.

O tym, że uczestnicy procesji poruszają się konno mógł zadecydować kult św. Jerzego. W dniu tego świętego gospodarze udawali się niegdyś konno do proboszcza, by ten pobłogosławił zwierzęta na trud prac polowych. Ponieważ wspomnienie św. Jerzego przypada w bliskim sąsiedztwie świąt - przeniesiono ów zwyczaj na wielkanocny poniedziałek. (PAP)

www.money.pl/archiwum/wiadomosci_agencyjne/pap/artykul/konne;procesje;wielkanocne;na;slasku,49,0,235057.html

Źródło: forum.gazeta.pl/forum/w,34281,93967479,93967479,Osterreiten.html


Temat: Obejście otoczone było wysokim płotem,
IX. Dom
zamykał podwórze od północnego zachodu. Otoczony był niskim płotkiem z furtką,
zamykaną na haczyk, który chronił przylegający do domu ogródek przed kurami.
Ogródek był zapewne pomyślany jako ogród kwiatowy, ale z powodu cienia, który
rzucał szeroko rozrosły, dwupienny orzech, kwiaty dawno wyginęły, a spłachetek
ziemi używany był na inspekty, gdzie wczesną wiosną, nim orzech się pokrył
liśćmi, wysadzano rozsadę pomidorów i kapusty.

W cieniu orzecha stał prosty stół z desek opartych na wkopanych w ziemię
słupkach i dwie równie proste ławy. Tam spożywano latem posiłki, tam wieczorem w
świetle naftowej latarni zawieszonej na gałęzi kończono pracowity dzień na
pogwarkach.

Dom był, jak na ówczesne zwyczaje, okazały. Zbudowany był z sosnowych belek
kładzionych na zrąb i łączonych dębowymi kołkami, z zewnątrz oszalowany i
pomalowany na brązowo. Okna na noc zamykano okiennicami.

Z obszernej sieni było wejście schodami na strych. Stały tam nieużywane już
sprzęty gospodarskie, kołowrotek, stągwie, październica do czesania lnu,
dziadkowa sukmana, kołyska, worki z suszonymi owocami i grochem. Walały się
kwity jeszcze z okupacji, za dostawy zboża, za które płacono litrem nafty lub
pół litrem wódki.

Pod schodami na strych było zejście do piwnicy w której stały skrzynie na zimowe
jabłka, kapustę i kartofle.

Na wprost była komora z pętami kiełbas, z półkami, na których stały butelki z
sokiem malinowym i wiśniowym i domowe przetwory. Na gwoździach wbitych w ściany
wisiały suszone sery.

Drzwi na lewo prowadziły do pomieszczeń mieszkalnych. Najpierw była kuchnia. Nic
szczególnego - stół, krzesła, drewniana ława i czerwona ława do spania
rozciągana na noc. W kącie stał pomalowany na czerwono kredens z przeszkloną
górą i rzędami kieliszków różnych rozmiarów i przeznaczenia.

Tam koncentrowało się życie codzienne od jesieni po wiosnę, tam szatkowano
kapustę do wielkiej beczki, którą potem toczono z wysiłkiem do stodoły, łuskano
groch, przędzono len a nawet którejś zimy pędzono bimber. Z długiej rurki,
zakończonej kranikiem kapał po kropli płyn o słodko-mdłym zapachu, a zaproszeni
eksperci podstawiali musztardówki i degustowali rezultat.

Wolałem pokój. Dominowała w nim wielka, dwudrzwiowa szafa na ubrania, z gzymsem,
rzeźbionymi kolumienkami, z liśćmi akantu wijącymi się po drzwiach.

Pośrodku stał czarny stół nakrywany białym, koronkowym obrusem. Na stole stał
krucyfiks z zawieszonym na nim różańcem, dwie doniczki z blado-różowymi
pelargoniami i leżała książeczka do nabożeństwa.

Na ścianie wisiał wahadłowy zegar, wybijający ponuro godziny.

W oknach stały doniczki z pelargoniami, ulubionymi kwiatami babci. Dla ozdoby
doniczki owijane były w marszczony, biały papier krepowy. U góry wisiały
papierowe, bibułkowe zasłonki, wycinane przez babcię w wymyślne wzory.

Co tydzień podłogę w kuchni szorowano ryżową szczotką, aż nabrała białości.

Raz do roku, wiosną, odbywały się wielkie porządki. Pomniejsze meble wynoszono
na dwór a ściany omiatano z pajęczyn i bielono pędzlami ze słomy z prosa,
maczanymi w wiadrze z roztworem wapna, lekko barwionego na niebiesko farbką do
prania kupowaną w wiejskim sklepiku. Podłogę w pokoju malowano olejną farbą, a
dopóki nie wyschła dzieci wypędzano do spania na kończynę w stodole.



Źródło: forum.gazeta.pl/forum/w,13,75977205,75977205,Obejscie_otoczone_bylo_wysokim_plotem_.html


Temat: majówka
Majowe nabożeństwa
Maj w naszej strefie klimatycznej jest uważany za najpiękniejszy
miesiąc roku, za porę eksplozji wiosny, czas rozkwitu przyrody.
Jeszcze w ubiegłym stuleciu maj był dla mieszkańców polskiej wsi
czasem głodu, jednym z ostatnich miesięcy przednówka, kiedy to
ostatecznie kończyły się zapasy z ubiegłorocznych zbiorów, a na nowe
trzeba było jeszcze długo czekać.
W Kościele tę porę rozkwitu a zarazem biedy poświęcono Matce Bożej,
Opiekunce nowego, rozwijającego się życia, Orędowniczce i
Pocieszycielce w niedostatku i strapieniu, Przewodniczce w Wielkim
Oczekiwaniu.
Początki wzmożonego kultu Matki Bożej w okresie wiosny sięgają
przełomu V i VI wieku. Już wtedy w Grecji, Syrii i w Ziemi Świętej
tamtejsi chrześcijanie się gromadzili, zwłaszcza w maju, przy
wizerunkach Matki Bożej, na modlitwę. W V w. w Egipcie koptowie
przez cały miesiąc Kiahc (przypada on w porze naszego grudnia, ale
pod względem rozkwitu przyrody odpowiada majowi) odmawiali w swoich
wspólnotach oficjum na cześć Maryi.
W Kościele Zachodnim początki łączenia miesiąca maja z Najświętszą
Maryją Panną sięgają dopiero przełomu XIII i XIV stulecia. Tradycję
tę zapoczątkował król Hiszpanii Alfons X, zwany Mądrym (1239-1284) -
wielki czciciel Maryi, autor szeregu opiewających Ją poetyckich
utworów. Z Hiszpanii zwyczaj oddawania szczególnej czci Matce Bożej
wiosną, zwłaszcza w maju, szybko rozprzestrzenił się na sąsiednią
Portugalię, a następnie trafił do Włoch i do niektórych części
Niemiec.
Do propagatorów poświęcenia miesiąca maja Matce Zbawiciela należało
wielu świętych. Jednym z pierwszych był bł. Henryk Suzo (+1365),
który sam w maju stroił kwiatami i zielenią wizerunki Madonny,
zachęcając wiernych do zbierania się przy nich na wspólną modlitwę.
Jeden z kontynuatorów jego idei - św. Filip Neri (+1595) przekonywał
do rozwijania takiej formy maryjnego kultu głównie młodzież, której
był wychowawcą i opiekunem. W XVII w. ten rodzaj nabożeństwa
rozwijały zgromadzenia dominikanów i franciszkanów. Na początku
XVIII w. w podobnej formie jak obecna odprawiano je już w wielu
kościołach Europy.
Ostatecznie za twórcę majowego nabożeństwa (w Polsce nazywanego
majówką) uważany jest o. Alfons Mazzorali (Muzzarelli), włoski
jezuita pochodzący z Ferrary. W 1803 r. wprowadził je w Kaplicy
Karawitów w Rzymie na polecenie papieża Piusa VII. Wkrótce
nabożeństwo to zaczęły odprawiać inne rzymskie kościoły i jezuickie
szkoły zakonne w wielu krajach europejskich. 25 III 1815 r. papież
Pius VII wydał bullę o nabożeństwie majowym, do którego przypisał
odpusty, w tym odpust zupełny. Po tej oficjalnej akceptacji przez
Kościół, zaczęło się ono bardzo szybko rozpowszechniać w całym
chrześcijańskim świecie. W 1859 r. Pius IX nadał majowemu
nabożeństwu szereg kolejnych odpustów oraz polecił odprawiać je z
wystawieniem Najświętszego Sakramentu.
W Polsce w 1838 r. pierwsze nabożeństwo majowe zorganizowali jezuici
w Tarnopolu. W Warszawie po raz pierwszy odprawiono je w 1852 r. w
kościele Świętego Krzyża oo. misjonarzy, a w 1856 r. w Krakowie.
Wkrótce przyjęło się ono we wszystkich parafiach Archidiecezji
Warszawskiej, a w 1863 r. wprowadził je oficjalnie abp Zygmunt
Szczęsny Feliński. Główna część majowego nabożeństwa to Litania
Loretańska - rodzaj hymnu na cześć Matki Bożej, który powstał w XII
w. prawdopodobnie we Francji. Gdy nabożeństwo odprawiane jest w
kościele, kapłan wygłasza homilię i udziela błogosławieństwa
Najświętszym Sakramentem. Wierni śpiewają też pieśni maryjne.
W tradycji ludowej wsi polskiej już w latach 70. XIX w. majowe
nabożeństwa odprawiano przy przydrożnych kapliczkach. Zwyczaj ten
upowszechnił się szybko także w miastach oraz w środowisku dworskim.
Do dziś nadal jest on powszechny zwłaszcza w Polsce południowej.
Wieczorem, o zmroku przy kapliczce gromadzą się mieszkańcy z
najbliższego sąsiedztwa, by się modlić i śpiewać pieśni ku czci
Najświętszej Maryi Panny. Modlitwie przewodniczą kobiety. To głównie
one wraz z dziewczętami i dziećmi uczestniczą w nabożeństwach, a
także odnawiają i ubierają kapliczki, oczywiście z wyjątkiem
cięższych prac, wymagających pomocy mężczyzn.
Kapliczki przydrożne już pod koniec kwietnia naprawiane są po
zimowych zniszczeniach, a w ostatni dzień tego miesiąca ubiera się
je wieńcami z gałęzi, żywymi i sztucznymi kwiatami, ustawia przy
nich młode brzózki lub świerki itp. Jeszcze nie tak dawno na tę
okazję kobiety robiły bibułkowe kwiaty i girlandy; dzisiaj zastępują
je bukiety sztucznych kwiatów. Coraz częściej kapliczki oświetlają
choinkowe lampki, elektryczne latarnie i lampy. Nadal też w wielu z
nich palą się świece i znicze. Wierni, zgodnie z dawnym zwyczajem,
zostawiają w kapliczkach drobne pieniądze przeznaczone na
oświetlenie, traktując ów gest jako swego rodzaju wotum. Przydrożne
kapliczki dekoruje się także na Zielone Święta, czyli na uroczystość
Zesłania Ducha Świętego, na czas oktawy Bożego Ciała, święto
Wniebowzięcia Matki Bożej, a ostatnio także na Boże Narodzenie.
Najokazalej i najpiękniej ubrane są jednak w maju.
Zgodnie ze starą tradycją, jeżeli w bliskim sąsiedztwie jest kilka
kapliczek, to majowe nabożeństwo odprawia się pod
kapliczką "maryjną", czyli z wizerunkiem Matki Bożej. "Maryjnych"
kapliczek jest w Polsce zdecydowanie najwięcej. Kamienne, okazałe
figury to najczęściej Matka Boża Niepokalanie Poczęta, Różańcowa,
Matka Boża Królowa Nieba i Ziemi z Dzieciątkiem na ręku. W skromnych
szafkowych kapliczkach zwykle wisi obrazek Matki Bożej lub stoi
niewielka gipsowa figurka (coraz rzadziej drewniana). Z kolei duże
kapliczki domkowe nierzadko kryją piękne drewniane figury Madonny -
prawdziwe arcydzieła sztuki ludowej, stare obrazy i oleodruki.
Tradycyjnie kapliczki poświęcone Najświętszej Maryi Pannie mają
dekoracje w "maryjnych" kolorach - białym i niebieskim. Tak też
stroi się nadal w maju maryjne ołtarze w wielu wiejskich kościołach.
Urszula Janicka-Krzywda
Źródło: forum.gazeta.pl/forum/w,60,79001204,79001204,majowka.html